Konsultacja ogrodowa – czy to się opłaca? Jak mieć piękny ogród bez kosztownych błędów.


Właśnie dlatego wiele firm projektowych oferuje konsultacje ogrodowe. Nie, to nie jest pełen projekt ogrodu, ani nie jest to koncepcja. To nie jest też darmowa porada „na szybko” od koleżanki, która lubi kwiatki. To coś pomiędzy. To profesjonalne spojrzenie, które uporządkuje Twoje pomysły, ochroni Cię przed kosztownymi błędami i da Ci konkretny plan działania. Bez przepalania budżetu, bez żalu za zmarnowane pieniądze, wyrzucone rośliny i stracony czas.

Czasem gdy ciężko jest zaprezentować rozwiązania za pomocą zdjęć z inspiracjami, możesz otrzymać uproszczony szkic.

Czym właściwie jest konsultacja ogrodowa?

Czym konsultacja NIE jest!

Zanim pójdziemy dalej, uporządkujmy to, czym konsultacja NIE jest:

To nie jest pełny projekt ogrodu. Nie dostaniesz rysunków technicznych, planów z wymiarami co do centymetra, szczegółowych zestawień roślin z ilościami. To część projektu, a cały, kompletny projekt to zupełnie inna bajka. Czasochłonna, szczegółowa, często wielomiesięczna praca.

To nie jest darmowa porada. Konsultacja to profesjonalna usługa, za którą płacisz. I słusznie, bo oszczędza Ci znacznie więcej, niż kosztuje.

To nie jest tylko dla dużych ogrodów. Wręcz przeciwnie. Konsultacja sprawdza się idealnie przy małych przestrzeniach, gdzie każdy błąd jest bardziej widoczny, a budżet ograniczony.

To nie jest ocena Twojego ogrodu. Nie jestem tu po to, żeby punktować zaniedbane rabaty, bałagan tu czy tam. Jestem żeby pomóc Ci stworzyć przestrzeń, o jakiej marzysz.

Dla kogo jest konsultacja ogrodowa?

Konsultacja sprawdzi się w wielu sytuacjach. Może któraś pasuje do Ciebie?

Masz nowy ogród i nie wiesz od czego zacząć. Kupiłaś dom z działką. Przestrzeń jest pusta albo zarośnięta starymi krzewami. W głowie masz wizję, ale kompletnie nie wiesz, od czego zacząć. Trawnik? Rabaty? Taras? A może najpierw trzeba coś zrobić z drenażem? Konsultacja pomoże Ci ustalić kolejność działań i uniknąć sytuacji, w której np. sadzisz rośliny, a za pół roku przychodzi ekipa robić Ci taras i wszystko rozjeżdża i niszczy.

Masz ogród, ale „coś nie gra”. Ogród istnieje, ale nie czujesz się w nim dobrze. Nie wiesz czemu. Za dużo iglaków? Za mało koloru? Brakuje intymności? A może po prostu źle dobrałaś rośliny do warunków i teraz połowa schnie, a druga połowa rośnie jak oszalała? Świeże spojrzenie pokaże Ci, co można poprawić bez przewracania wszystkiego do góry nogami.

Chcesz działać samodzielnie, ale potrzebujesz wsparcia. Kręci Cię projektowanie, chcesz się uczyć, chcesz robić to sama. Ale potrzebujesz kogoś, kto powie: „Tak, idziesz w dobrym kierunku” albo „Stój, tu popełniasz błąd, który będzie Cię kosztował”. Konsultacja to Twój drogowskaz, fachowe wsparcie i pewność, że nie wyrzucasz pieniędzy w błoto.

Nie masz budżetu na pełny projekt. Projekt ogrodu to często wydatek rzędu kilku, kilkunastu tysięcy złotych. Nie każdy może sobie na to pozwolić, zwłaszcza gdy budżet idzie na remont domu, meble, sprzęty. Konsultacja daje Ci wiedzę i wsparcie za ułamek tej ceny.

Masz mały ogród, taras, balkon. Właściciele małych przestrzeni często myślą, że „na tak małą powierzchnię szkoda wydawać pieniądze na profesjonalistę”. A to błąd. W małych ogrodach każdy błąd jest bardziej widoczny. Źle dobrana roślina, źle ustawiony element małej architektury, czy zły kolor. To wszystko mocno rzuca się w oczy. Właśnie w małych przestrzeniach konsultacja jest na wagę złota.

Chcesz realizować ogród etapami. Nie masz ani czasu, ani budżetu, żeby zrobić wszystko naraz. Chcesz robić ogród krok po kroku, sezon po sezonie. Konsultacja pomoże Ci zaplanować kolejność, żebyś nie musiała potem przerabiać tego, co już zrobiłaś.

Kiedy warto umówić się na konsultację?

Najlepszy moment? Zanim zainwestujesz pierwsze większe pieniądze w ogród.

Zanim kupisz 50 krzewów w promocji, bo „fajnie wyglądają”. Zanim zamówisz tonę kostki na taras, bo „sąsiad polecił”. Zanim posadzisz rząd tui, bo „trzeba się zasłonić”.

Konsultacja na samym początku to ubezpieczenie od kosztownych pomyłek. A wierz mi, popełnienie nawet małych błędów przy zakładaniu ogrodu potrafi być bardzo, bardzo drogie.

Widziałam już ogrody, w których ktoś utopił 10 tysięcy w roślinach, które od początku nie miały szans na przeżycie. Albo kompozycje, które zamiast cieszyć oko, tworzą męczący bałagan. Widziałam tarasy wciśnięte tam, gdzie nikt nie chce siedzieć albo rabaty „pożeracze czasu”, przy których trzeba pracować codziennie, mimo że miały być bezobsługowe. A przecież wystarczyła jedna rozmowa z kimś, kto się na tym zna, żeby tego wszystkiego uniknąć.

Najczęstsze obawy przed konsultacją

Wiem, że decyzja o umówieniu konsultacji z architektem bywa stresująca. Ludzie mają różne obawy. Wyciągam je na światło dzienne i odpowiadam wprost.

„Mój ogród to straszny bałagan. Wstydzę się i boję się oceny”

Słuchaj, widziałam już wszystko. Ogrody zarośnięte chwastami, stare śmietniki pełne gruzu, działki po budowie wyglądające jak plac bitwy. I wiesz co? To jest OK. Nie jestem tu po to, żeby oceniać, czy masz bałagan. Jestem tu po to, żeby pomóc Ci zrobić z tym coś fajnego.

Każdy ogród ma potencjał. Każdy. Nawet ten, który Tobie wydaje się beznadziejny. Moja praca polega na tym, żeby ten potencjał wydobyć, nie na tym, żeby punktować niedoskonałości.

„To pewnie będzie drogie”

Konsultacja u nas kosztuje 700 złotych. To uczciwa cena za wiedzę i doświadczenie, które oszczędzą Ci wielokrotnie więcej. Sprawdź tu >

Policz sobie: 10 źle dobranych krzewów po 80 zł = 800 zł wyrzuconych w błoto, gdy rośliny padną po pierwszym sezonie. Biały kamyczek na rabaty, który po sezonie jest zazieleniony, usyfiony, to kilka, kilkanaście stów w plecy. Taras zrobiony nie tam gdzie trzeba = przeprojektowanie i przeróbki za kilka tysięcy.

Konsultacja to nie koszt. To inwestycja, która zwraca się przy pierwszych zakupach do ogrodu.

„Dostanę ogólniki, które sam znajdę w internecie”

To zrozumiała obawa. Internet jest pełen porad ogrodniczych. Problem w tym, że te porady są ogólne. „Posadź hortensje w półcieniu”. OK, ale jakie hortensje? Gdzie konkretnie w moim ogrodzie? Z czym je połączyć? Czy w ogóle te rośliny będą pasowały do mojego ogrodu?

Podczas konsultacji dostajesz konkretne odpowiedzi na Twoje konkretne pytania. Nie ogólną wiedzę, tylko praktyczne wskazówki dopasowane do Twojego ogrodu, Twoich warunków, Twojego budżetu, do Twojego gustu i Twoich umiejętności.

Dostajesz jasne wytyczne, co i gdzie posadzić. Wskazuję Ci najlepsze miejsca na drzewa, krzewy czy rabaty bylinowe. Podpowiadam, czy w Twoim przypadku łąka kwietna to strzał w dziesiątkę, czy może lepiej postawić na coś innego. Wyznaczam Ci ścieżkę działania, żebyś dokładnie wiedziała, jak krok po kroku zagospodarować swoją przestrzeń.

„Nie będę wiedziała, co zrobić z tymi informacjami”

Konsultacja nie pozostawia Cię samego ze stosem informacji i pytaniem „co teraz?”. Dostajesz plan działania. Wiesz, co zrobić najpierw, co drugie, co można odłożyć na później.

W naszym przypadku konsultacja odbywa się online, ale w formie nagrania wideo. Nie musisz się stresować, że zapomnisz o czym rozmawialiśmy albo że przepadną Ci cenne wskazówki. Nagranie możesz odtwarzać w każdej chwili. Rano przy kawie, wieczorem na kanapie, w centrum ogrodniczym z telefonem w ręku. Omawiam w nim co warto zrobić w Twoim ogrodzie, czego unikać, w jakim kierunku iść. Po konsultacji dostajesz również podsumowanie w PDF, często zdjęcia inspiracji, moodboardy. Jeśli po obejrzeniu materiału pojawią Ci się pytania, to oczywiście możesz je zadać. To nie jest usługa „kup, zrób i zapomnij”.

Jak przebiega konsultacja ogrodowa krok po kroku.

Ludzie lubią wiedzieć, co ich czeka. Dlatego rozkładam cały proces na czynniki pierwsze.

Krok 1: Kontakt i ustalenie szczegółów

Jak to wygląda w praktyce? Po wykupieniu konsultacji otrzymasz ode mnie maila z krótkim formularzem. Dzięki Twoim odpowiedziom lepiej poznam Ciebie, Twoje oczekiwania i styl, a przede wszystkim Twój ogród. To pozwoli mi dopasować wskazówki idealnie do Twoich potrzeb.

Krok 2: Przygotowanie materiałów

Przed konsultacją przesyłasz mi zdjęcia ogrodu, szkice, wymiary działki (jeśli je masz), listę problemów i pytań, ewentualnie inspiracje. To nie jest egzamin. Jeśli czegoś nie masz, nic się nie stanie. Im więcej materiałów, tym lepiej, ale pracuję z tym, co dostaję.

Krok 3: Przygotowanie nagrania wideo

Analizuję materiały, które przesłałaś, i nagrywam dla Ciebie wideo. Omawiam w nim Twój ogród, Twoje pomysły, wskazuję co warto zrobić, czego unikać, w jakim kierunku iść. Pokazuję inspiracje, tłumaczę dlaczego coś się sprawdzi, a coś nie. To jest nagranie specjalnie dla Ciebie, a nie ogólna porada. To konkretna analiza Twojej przestrzeni.

Krok 4: Otrzymujesz materiały

Dostajesz nagranie wideo, podsumowanie w PDF, często zdjęcia inspiracji, moodboardy. Wszystko jest Twoje. Na zawsze. Możesz do tego wracać, kiedy chcesz.

Krok 5: Pytania i wyjaśnienia

Co jest potrzebne do konsultacji?

To jedno z najczęściej zadawanych pytań. Ludzie boją się, że nie przygotują się odpowiednio i konsultacja pójdzie na marne. Spokojnie, to naprawdę proste.

Przydatne (ale nie obowiązkowe):

  • Zdjęcia ogrodu z różnych perspektyw. Im więcej, tym lepiej, ale nie rób sesji jak na National Geographic. Zwykłe zdjęcia telefonem wystarczą.
  • Wymiary działki lub rzut z ewidencji gruntów. Jeśli masz, to super. Jeśli nie masz, to da się pracować bez tego. Znajdę działkę na geoportalu.
  • Lista problemów i pytań. Co chcesz zmienić? Co Cię niepokoi? Jakie masz pomysły. Wypisz to, żeby niczego nie zapomnieć, nie pominąć.
  • Inspiracje. Zdjęcia ogrodów, które Ci się podobają. To pomaga mi zrozumieć Twój gust i oczekiwania.
  • Informacje o warunkach: jak nasłoneczniony jest ogród, czy jest sucho czy mokro, jaka gleba.

Ale jeśli czegoś nie masz, to nic nie szkodzi. Nie masz wymiarów? Pracujemy bez nich. Nie znasz rodzaju gleby? Opowiesz mi co rośnie, a ja wyciągnę wnioski. Nie wiesz co Ci się podoba? Porozmawiamy i wspólnie to odkryjemy.

Konsultacja to nie egzamin. To rozmowa, która ma Ci pomóc. Nie ma złych odpowiedzi ani złego przygotowania.

Czego możesz się spodziewać po konsultacji?

Najważniejsze pytanie: „Co ja z tego będę miała?”

Po konsultacji będziesz wiedzieć:

  • Co zrobić najpierw, a co później. Masz plan działania. Nie będziesz już stać bezradnie w ogrodzie z pytaniem „od czego zacząć?”.
  • Jakie rośliny kupić. Podpowiadam, gdzie najlepiej posadzić drzewa, jak rozplanować grupy krzewów i gdzie wyznaczyć rabaty bylinowe. Dostajesz gotowy schemat nasadzeń dopasowany do Twojego terenu. Wchodząc do centrum ogrodniczego, nie błądzisz wśród tysięcy doniczek, bo dokładnie wiesz, jakiego typu roślin potrzebujesz w danej strefie.
  • Jak unikać błędów. Wiesz, czego nie robić. To jest równie ważne, jak wiedzieć, co robić.
  • Jak maksymalnie wykorzystać przestrzeń. Gdzie zrobić taras, gdzie rabatę, jak zasłonić się od sąsiada, gdzie ustawić meble.
  • Że idziesz w dobrym kierunku. To jest często największa ulga. Masz potwierdzenie, że Twoje pomysły mają sens. Albo je skoryguję, dzięki temu oszczędzę Ci rozczarowania.

Po konsultacji będziesz mieć:

  • Większą pewność siebie przy podejmowaniu decyzji
  • Spokój, że nie przepalisz budżetu na rzeczy, które się nie sprawdzą
  • Inspirację i motywację do działania !

Konsultacja vs projekt ogrodu – czym się różnią?

To pytanie pada bardzo często. Ludzie nie są pewni, czego potrzebują. Rozłóżmy to na czynniki pierwsze.

Konsultacja ogrodowa:

  • To analiza, wskazówki.
  • Dostajesz kierunek, plan działania, inspiracje.
  • Nie dostajesz rysunków technicznych ani szczegółowych planów.
  • Czas realizacji: od 7 do 10 dni roboczych.
  • Koszt: 700 zł.
  • Elastyczność: wysoka. Możesz realizować pomysły po swojemu, w swoim tempie.
  • Dla kogo: osoby, które chcą działać samodzielnie, potrzebują wsparcia, nie mają budżetu na projekt.

Projekt ogrodu:

  • To kompletna dokumentacja z rysunkami technicznymi, planami, przekrojami, zestawieniami.
  • Dostajesz wszystko rozrysowane co do centymetra.
  • Wszystkie rośliny dobrane, rozplanowane, z ilościami.
  • Czas realizacji: do kilku do kilkunastu miesięcy.
  • Koszt: od kilku do kilkunastu tysięcy złotych (w zależności od wielkości i skomplikowania).
  • Elastyczność: niska. Projekt jest szczegółowy, realizacja powinna być zgodna z dokumentacją.
  • Dla kogo: osoby, które chcą zlecić realizację firmie ogrodniczej, potrzebują kompleksowego rozwiązania, mają odpowiedni budżet.

Nie ma lepszej ani gorszej opcji. To zależy od Twoich potrzeb, możliwości i tego, jak chcesz pracować nad ogrodem. Konsultacja sprawdzi się, jeśli:

  • Chcesz samodzielnie realizować ogród
  • Nie masz budżetu na projekt
  • Potrzebujesz wsparcia i wskazówek, ale nie szczegółowej dokumentacji
  • Chcesz zachować elastyczność i wprowadzać zmiany w trakcie

Projekt sprawdzi się, jeśli:

  • Planujesz zlecić realizację firmie
  • Masz budżet na kompleksową usługę
  • Chcesz mieć wszystko szczegółowo rozplanowane
  • Nie chcesz się martwić o detale i podejmować decyzji w trakcie

Czy konsultacja ogrodowa się opłaca?

Odpowiem wprost: TAK. I nie tylko dlatego, że to moja usługa. Opłaca się, bo oszczędza Ci sporo pieniędzy, czasu i nerwów.

Ile kosztują błędy w ogrodzie?

  • Ciągłe przesadzanie z miejsca na miejsce: to nie tylko ryzyko, że roślina w końcu padnie. To przede wszystkim strata Twojego cennego czasu, którego nikt Ci nie zwróci. A przecież czas to najdroższa waluta.
  • Źle dobrane rośliny, które padają po sezonie: 500-2000 zł w błoto (w zależności od ilości i rodzaju roślin).
  • Źle zaplanowany taras, który trzeba przerobić: 5000-15000 zł strat.
  • Złe nawodnienie, które nie dociera tam gdzie trzeba: 1000-3000 zł zmarnowanych.
  • Rabaty wymagające masę pielęgnacji, gdy nie masz na to czasu: bezcenne godziny frustracji i zaniedbany ogród.
  • Rośliny kupowane impulsywnie w promocjach, które nie pasują do ogrodu: min. 200-500 zł co sezon.

Konsultacja kosztuje 700 zł. Jeśli uchroni Cię przed jednym z powyższych błędów, już się zwróciła. A zazwyczaj chroni przed kilkoma.

Ale to nie tylko pieniądze.

Konsultacja oszczędza Ci ogrom czasu. Nie musisz przebijać się przez tony sprzecznych informacji w internecie, nie musisz uczyć się wszystkiego metoda prób i błędów (a nauka na błędach w ogrodzie jest kosztowna).

Konsultacja daje Ci spokój. Wiesz, że idziesz w dobrym kierunku. Nie budzisz się w nocy z myślą „czy na pewno te rośliny do siebie pasują, czy pasują do mojego ogrodu?”.

Konsultacja motywuje. Gdy masz plan i wiesz, że to co robisz ma sens, łatwiej Ci działać. Nie ma paraliżu decyzyjnego, nie ma chaosu w głowie.

Najczęstsze błędy, które popełniają właściciele ogrodów (i jak ich uniknąć).

Widziałam setki ogrodów i w kółko widzę te same, powtarzające się schematy. To błędy, które niemal u każdego generują niepotrzebne koszty i masę stresu. Oto lista najczęstszych pomyłek, które kosztują ludzi fortunę

Błąd 1: Kupowanie roślin „bo ładne”

To klasyka. To najprostsza droga do ogrodu, który zamiast relaksować – męczy. Wchodzisz do centrum ogrodniczego, widzisz kwitnącą hortensję i już jest w Twoim koszyku. Sadzisz ją tam, gdzie akurat jest wolne miejsce, a po dwóch tygodniach masz suchy krzak, bo ta usmażyła się na słońcu. Ale jest coś gorszego niż uschnięta roślina: przypadkowość. Kupujesz po jednej sztuce wszystkiego, co Ci się podoba, i kończysz z kolekcją roślin, które do siebie nie pasują. Zamiast harmonii masz roślinny miszmasz. Jeszcze większy bałagan.

Błąd 2: Brak planu

Ludzie często chcą zrobić wszystko naraz. I tu problem: budżet nie wystarcza albo kończy się czas/energia. Rezultat? Połowa zrobiona, połowa zaniedbana, frustracja i ogród, który wygląda jak plac budowy.

Jak uniknąć: Zaplanuj ogród etapami. Co zrobić w tym roku, co w następnym. Priorytetyzuj. Trawnik najpierw czy rabaty? Taras czy altana? Konsultacja pomoże Ci ustalić sensowną kolejność.

Błąd 3: Sadzenie „na oko”

Sadzisz bez sprawdzenia, jak duża urośnie roślina, jak szybko się rozrasta, czy nie zasłoni innych, czy będzie pasowała do reszty. Za rok masz dżunglę albo dziury w rabatach, bo coś uschło, a coś przerosło.

Jak uniknąć: Dowiedz się, jakie rozmiary osiągają rośliny dorosłe. Sprawdź tempo wzrostu. Zaplanuj odpowiednie odstępy. Brzmi nudnie, ale oszczędza przepychanych rabat i niepotrzebnego przesadzania.

Błąd 4: Impulsywne zakupy w promocjach

„O! 50% taniej! Biorę!” I tak wracasz z centrum ogrodniczego z 20 krzewami, których nie potrzebujesz, które nie pasują do ogrodu i nie wiesz gdzie je posadzić. Klasyka.

Jak uniknąć: Zawsze rób zakupy z listą. Nawet wstępną. Na zasadzie: – potrzebne coś kwitnącego na żółto lub niskie, purpurowe byliny”. Wiesz co chcesz kupić, ile i dlaczego. Promocje są kuszące, ale tylko jeśli kupujesz coś, co faktycznie potrzebujesz.

Błąd 5: Ignorowanie pielęgnacji

Projektujesz ogród marzeń pełen wymagających roślin. Róże, byliny wymagające cięcia, trawniki do koszenia co 5 dni. A potem okazuje się, że nie masz czasu. Ogród zapuszcza się, frustracja rośnie.

Jak uniknąć: Bądź realistą. Ile czasu masz na pielęgnację? Godzinę w tygodniu? Sobotnie przedpołudnie raz na dwa tygodnie? Dobierz rośliny do swoich możliwości. Istnieją piękne, mało wymagające ogrody. Naprawdę.

Błąd 7: Kopiowanie cudzych ogrodów

Widzisz piękny ogród na Instagramie. Chcesz taki sam. Problem: ten ogród jest w innej strefie klimatycznej, na innej glebie, inaczej nasłoneczniony, inaczej ukształtowany. Próbujesz skopiować i efekt jest… nijaki.

Jak uniknąć: Czerpać inspiracje? Tak! Kopiować 1:1? Nie. Ogród musi być dopasowany do Twoich warunków. Do tego co juz jest! Konsultacja pomoże Ci przełożyć inspiracje na realia Twojej działki.

Najczęściej zadawane pytania o konsultację ogrodową.

Czy konsultacja wystarczy zamiast projektu?

To zależy od Twoich potrzeb. Jeśli chcesz samodzielnie realizować ogród, masz pomysły, ale potrzebujesz profesjonalnego spojrzenia i wskazówek, to konsultacja wystarczy. Jeśli planujesz zlecić realizację firmie i potrzebujesz szczegółowej dokumentacji technicznej, to będziesz potrzebować projektu.

Konsultacja to świetny start. Daje Ci wiedzę, plan, wsparcie. Możesz na jej podstawie działać samodzielnie. A jeśli w trakcie realizacji okaże się, że potrzebujesz więcej szczegółów, to zawsze możesz wrócić po dodatkowe wsparcie. Czy po projekt 🙂

Czy konsultacja ma sens przy małym ogrodzie?

Poza tym właściciele małych ogrodów często mają ograniczony budżet. Konsultacja za 700 zł ma wtedy jeszcze większy sens.

Czy dostanę konkretne wytyczne czy tylko ogólne porady?

Dostajesz konkretne wytyczne. Nie usłyszysz: „Posadź coś ładnego w rogu”. Usłyszysz: „W tym rogu, który jest w półcieniu, sprawdzą się np. hortensje bukietowe, funkie, tawułki, jarzmianki czy paprocie. Możesz je skomponować w stylu leśnego zakątka. Unikniesz w ten sposób walki z suchą glebą i będziesz miała piękny, mało wymagający kącik”.

Dostajesz nazwę roślin, wskazówki co do kompozycji. To nie są ogólniki.

Czy mogę potem realizować ogród etapami?

Oczywiście! Konsultacja wręcz ułatwia etapową realizację. Dostajesz plan działania, wiesz co zrobić najpierw, co później. Możesz realizować ogród sezon po sezonie, krok po kroku, w miarę budżetu i czasu. To jedna z największych zalet konsultacji – elastyczność.

Czy konsultacja jest jednorazowa?

Zasadniczo tak. Konsultacja to jedno nagranie wideo + podsumowanie + możliwość zadania kilku, dodatkowych pytań do prezentowanych materiałów. Ale jeśli w trakcie realizacji pojawią się nowe wątpliwości, zawsze możemy porozmawiać o kolejnej konsultacji czy dodatkowym wsparciu. Nie jesteś skazana na jednorazowy kontakt.

Czas na działanie!!!

Jeśli czytasz te słowa, to znak, że Twój ogród naprawdę jest dla Ciebie ważny. Jeśli czujesz, że ta konsultacja to brakujący element Twojego planu, nie odkładaj tego na kolejny sezon. A jeśli coś Cię jeszcze wstrzymuje, to daj znać!

Napisz do mnie. Chętnie Ci pomogę.

Nasz ogród pokazowy. Gardenia 2018. Jak powstawał i czym się inspirowaliśmy

Ogród pokazowy „Miejski Zen” wykonany przez naszą pracownię W Moim Ogrodzie

Wyobraź sobie, że masz wielkie plany na najbliższą przyszłość. Wszystko dokładnie zaplanowane. Rozpisane w najdrobniejszym szczególe. Twój cel rysuje się przed Tobą w kolorowych i jasnych barwach. Jest bardzo wyraźny. Każdego dnia, małymi kroczkami budujesz solidny fundament pod to, co zaplanowałaś, a całość zaczyna nabierać konkretnych kształtów. Żyjesz w pełnym przekonaniu, że to, co robisz, zaprowadzi Cię do obranego celu. I nagle trafia Ci się okazja, której nie możesz nie wykorzystać. Wiesz, czujesz, że teraz wszystkie, wcześniejsze plany nabiorą niesamowitego tempa. Jest tylko jeden problem. Musisz odłożyć wszystko inne na bok, by się zaangażować w nową i niepowtarzalną szansę. I to zaangażować w 200 %. Tak było w moim przypadku, gdy natrafiłam na konkurs Inspiracje-Aranżacje organizowany przez Ogólnopolskie Stowarzyszenie Twórców Ogrodów. 

Koncepcja zagospodarowania stanowiska targowego 

Myślę – idealnie! Wszystkie plany związane z promocją firmy mogę podkręcić do maksimum! Czy zbudowanie ogrodu pokazowego na największych targach ogrodniczych w Polsce nie jest wspaniałą szansą na promocję?! Musiałam to wykorzystać. 

W tym roku (2018) tematem konkursu był „Miejski wędrowiec”. Do wykorzystania mieliśmy jedną donicę od doniceparkowe.pl , minimum dziesięć modułów od gardenspot.pl/pixel-garden/ oraz oświetlenie in-lite od www.drago.pl. Stanowisko miało wynosić 3 x 4 metry , a ścianka dzieląca stanowiska miała być wysokości 2 metrów i 20 centymetrów. Wytyczne jasne, proste i przyjemne, a temat jak Wisła szeroki. Pomysłów na ogród napłynęło multum. Jednak postanowiłam podejść do tematu chłodno. Niemalże analizą SWOT potraktowałam, każdy pomysł. Na kartce wypisałam wszystkie założenia projektowe. Trochę skreśliłam, trochę dopisałam. Staranie obrałam główną kolorystykę ogrodu, modne, przyciągające uwagę dekoracje i tak, o to powstał nasz „Miejski Zen”.

mech na starej ścianie – jedna z wielu inspiracji 
Mój własnoręcznie wykonany (wcześniej) obraz z chrobotka i stabilizowanych paproci- główny element dekoracyjny.

Konkurs odbywał się w 2 etapach. W pierwszym należało wysłać projekt, a komisja wybierała 5 najlepszych, które miały być zrealizowane podczas targów. Już na tym etapie trzeba było się mocno postarać i zaprezentować pomysł z jak najlepszej strony.

Nasza koncepcja ogrodu ma wiele wymiarów. Najbardziej czytelnym jest forma, czyli fragment tarasu czy małego ogrodu w miejskiej dżungli, który stanowi przedłużenie mieszkania. Ogólna stylizacja ma charakter industrialny. Prosty i surowy, przełamany ciepłą barwą użytych materiałów oraz skomponowanych roślin.

Okładka brytyjskiego Elle Decoration z trendami na wiosnę- lato 2018 jako inspiracja dla naszej kolorystyki

Wgłębiając się dalej w przestrzeń, łatwo dostrzegamy japoński nurt. Organiczne kształty i wzory na ścianach występujące w ogrodzie są dynamiczne i nawiązują do ruchu, czyli wędrowania w przestworzach. Centralny element dekoracyjny w postaci żywego obrazu z chrobotka oraz stabilizowanych paproci przedstawia lagunę z lotu ptaka. Dostrzegamy na nim meandrującą rzekę wpadającą do oceanu. Obraz jest symbolem ruchu, równowagi oraz zmienności przyrody.

Planując rabaty z roślinami, skupiłam się na zwiewności oraz delikatności. Do przełamania prostych i nowoczesnych kształtów zastosowałam trawy ozdobne. Nasze rodzime kostrzewy sine oraz brązowe turzyce pochodzące z Nowej Zelandii, które symbolizują moje marzenie o wędrówce na tę wyspę. Rośliny dobierałam tak, by zaprezentować ich zimową urodę. Bez stosowania kwitnących, jednorocznych kwiatów czy podpędzanych w szklarniach roślin, ponieważ chciałam pokazać szerszej publiczności, że ogród bez iglaków „po horyzont” może być miły i przyjemny również zimą. 
Wśród traw znajdziemy koszyczki nasienne miododajnych rudbekii oraz mikołajka płaskolistnego. Kwiaty tych roślin są idealne dla spragnionych pszczelich, miejskich wędrowców. 

mikołajek na frontowej rabacie ogrodu 

Kolejną płaszczyzną koncepcji jest użytkownik, czyli osoba zaganiana. Żyjąca szybko, w ciągłym ruchu, ale troszcząca się o jakość swojego życia oraz otoczenia.
Jako osoba nowoczesna dba o ekologię oraz bioróżnorodność w mieście, której tak mało w dzisiejszych czasach. Dobór roślin, materiałów, ich obróbka i wykończenie są proekologiczne. Podłoga w ogrodzie jest drewniana, ponieważ nasz użytkownik ma dosyć Świata zalanego betonem. Drewno na tarasie częściowo pochodzi z odzysku. Zostało wykończone tradycyjną japońska metodą Shou Sugi Ban, czyli opalaniem, szczotkowaniem oraz nacieraniem naturalnymi olejami. W ogrodzie znalazł się zakątek do przydomowej uprawy warzyw i ziół. Mały i kompaktowy. Idealny do hodowli roślin często stosowanych w kuchni. 

rabata z mchów bardzo często spotykana w japońskich ogrodach

Następnym „wędrującym” elementem w koncepcji ogrodu są wszelakie, przemieszczające się zanieczyszczenia, których jest pełno w aglomeracjach miejskich. 
Na rabatach zastosowałam mech, nie tylko po to, by nawiązać do stylistyki ogrodów ZEN, 
ale również dlatego, że jest rośliną antyseptyczną, pochłaniającą ogromne ilości patogenów i pyłów znajdujących się w powietrzu. Dodatkowo jonizuje powietrze i stwarza przyjazny dla człowieka mikroklimat. Podobne właściwości ma kosodrzewina, której olejki eteryczne, pozytywnie wpływają na układ oddechowy. 
Wykorzystane trawy ozdobne odgrywają istotną rolę w fitoremediacji powietrza, ponieważ zbierają na liściach bardzo duże ilości pyłów. O tym się trąbi na lewo i prawo, ale zapominamy o czymś równie ważnym i stwarzającym coraz większe zagrożenie. O zanieczyszczeniach elektromagnetycznych. Każdy sprzęt elektryczny wytwarza pole elektromagnetyczne, które rujnuje nasze zdrowie… Podobno…

Malowane w pocie czoła płyty mające imitować miedź pokrytą patyną. Jedna z nich wisi u jednego z moich inwestorów, jako dekoracja salonu. Super efekt. 

Do walki z tym zagrożeniem możemy stosować specjalne magnesy, które są do tego przystosowane lub różne metale szlachetne, w tym miedź. Czy jest to prawdą, czy może teorią spiskową? Bez większego problemu znajdziemy kilka publikacji naukowych na ten temat. W naszym ogrodzie zastosowaliśmy imitację zaśniedziałej miedzi. Nie dość, że miedź jest zdrowa, modna, to wygląda super.  Bardzo ważne jest również to, że zabija patogeny, które mają z nią styczność. Kupujcie i noście miedź. Polecam;)
Niestety musielibyśmy sprzedać po nerce, żeby w naszym ogrodzie zastosować prawdziwą, miedzianą blachę, dlatego dekoracja ściany była wykonana farbami na płycie hdf. Pięć dni i nocy malowania, by stworzyć imitację miedzi pokrytej patyną. 

Kwiatostany traw ozdobnych subtelnie kontrastowały na tle ściany, do tego tworzyły dodatkową oprawę żywego obrazu z chrobotka. 

Ostatnim elementem koncepcji jest wymiar sensoryczny, czyli to, jak ogród wpływa na nasze samopoczucie i odbieranie Świata. Ważną rolą w ogrodzie odgrywa kolorystyka. Rzadko projektuję ogrody w odcieniach brązu, dlatego Targi Gardenia postanowiłam potraktować jako odskocznię od codzienności i spróbować swoich sił w doborze kolorów w takich właśnie odcieniach. Wszystkie barwy starałam się dopasować w podobnych do siebie tonacjach. Brąz podłogi, traw i ich kwiatostanów miał idealnie kontrastować z dekoracją ściany. Na imitacji miedzi pojawiła się patyna, która koresponduje do żywego obrazu z chrobotka. Większość elementów dekoracyjnych była w złotych odcieniach. Połyskujące i wspaniale odbijające światło idealnie wpasowane tonacją do głównych elementów wyposażenia ogrodu. Dopełnieniem kolorystyki było ciepłe oświetlenie. Ciepłe barwy wpływają na nas uspokajająco, tworząc przytulny klimat. Ważnym elementem sensorycznym występującym w naszym ogrodzie, to przyjemne dla ucha trawy ozdobne, które swoim ruchem na wietrze delikatnie zagłuszają uliczny szum, wprowadzając nas przy tym w stan relaksacji. Na dotyk wypływają wszystkie materiały zastosowane w ogrodzie. Ciepła i miękka podłoga, przyjemna dla gołych stóp, a do tego dywan z mchu pod stołem dla zmęczonych nóg. Na zmysł węchu wpływać miały rośliny w ogródku ziołowym. Zapach bazylii i melisy wypełniał nasz ogród 🙂

Dziękuję Ogólnopolskiemu Stowarzyszeniu Twórców Ogrodów za możliwość uczestnictwa, w tak niesamowitym wydarzeniu. Było wspaniale! Poznaliśmy cudownych, ciepłych i życzliwych ludzi, za którymi już tęsknimy. 

Udział w Gardenii był dla nas momentem przełomowym. Dał nam bardzo ważną lekcję i utwierdził nas w postanowieniach i dążeniach do wyznaczonych celów. Konkurs stworzył nam możliwość zbudowania ogrodu, jakiego jeszcze nikt wcześniej nie widział. Reakcje osób, którym ogród przypadł do gustu oraz przebieg konkursu dało nam potwierdzenie tego, co postanowiliśmy. Wiemy, że przy projektowaniu ogrodów wybraliśmy prawidłową drogę. Drogę, którą wędrując, mamy możliwość spełniania swoich wizji, pasji i pomysłów na kształtowanie ogrodów czy tarasów dla osób, którzy chcą mieć przestrzeń uszytą na miarę swoich potrzeb. 

 Dziękuję

Anna

Aby zapoznać się z etapami budowy ogrodu oraz z powstawaniem dekoracji zapraszam do obejrzenia poniższych zdjęć.

Zanim zbudowaliśmy ogród w Poznaniu musieliśmy go „przetestować” w przechowalni. Jego kształt wyrysowaliśmy kredą na betonowej podłodze, a następnie podzieliliśmy na moduły
Jeden z modułów naszej podłogi. Drewno impregnowane japońska metodą Shou Sugi Ban pięknie połyskuje w świetle dziennym jaki i sztucznym
 Żeby ułatwić i przyspieszyć montaż w Poznaniu, podzieliliśmy podłogę na moduły. Stworzyliśmy „tarasowe puzzle”. Tak prezentowała się w całości. Metoda impregnacji polegała na opalaniu drewna, szczotkowaniu w celu pozbycia się zwęglonych fragmentów, a na koniec posmarowaliśmy naturalnym olejem w celu utrwalenia i nawilżenia materiału.
Ogród miał mieć konkretne wymiar, ale nauczeni doświadczeniem przygotowaliśmy się na kilkucentymetrowe „odchyły” dzieląc cały taras na pół, a między połówki umieściliśmy zardzewiałe, metalowe wycieraczki rodem z PRL’u, a pod nimi dywan z mchu. Dzięki temu zabiegowi mogliśmy przyciąć taras wzdłuż i dopasować do stanowiska. 
By stworzyć imitację miedzi, mieszkanie zamieniło się w pracownię artystyczną. Pięć dni i pięć zarwanych nocy pochłonęły przygotowania dekoracji naściennej o powierzchni 10 m2. 
Próba dopasowania wszystkich elementów. Na tym etapie malowania wyglądało to ciekawie, lecz stwierdziłam, że jest to za duży kontrast między obrazem, a ścianą dlatego malowałam dalej… 
Rdzawy kolor przytłumiłam imitacją patyny. Na zdjęciu widzimy ściany przed ostatnimi warstwami niebieskiej, turkusowej i zielonej farby.
 tak to wyglądało w trakcie mocowania do ściany stanowiska. Wysokość płyt łącznie wynosiła 207 cm. Ściana na stanowisku miała mieć 220, a różnicę między podłogą, a ścianą mieliśmy zamaskować drewnianą listwą. Okazało się, że ściana ma dwa metry, a nasze płyty wystają 7 cm ponad nią. Nie przycinaliśmy, zostawiliśmy tak jak jest, żeby zachować planowane przez nas proporcje ogrodu.. jakoś przeżyliśmy brak kilku centymetrów 😉 
Suche kwiatostany rudbekii. Skąd wzielismy rośliny? Z własnych ogrodów
Tak prezentowała się ściana z żywym obrazem z chrobotka. Gdy zawisł pomiędzy płytami, głębia kolorów, ich nasycenie i barwa, a może bardziej zmęczenie wywołały u mnie wzruszenie. Mogłoby pozostać tak jak jest, ale obraz potrzebuje odpowiedniego dopełnienia w postaci kwiatostanów traw, które swobodnie umiejscowione na wysokości dolnej krawędzi obrazu mają prowadzić wzrok w linii horyzontalnej, by ostatecznie doprowadzić do centralnej części, do kompozycji z chrobotka. 
Inspiracja do mocowania kabli na ścianie. Jako dziecko sadowników napatrzyłam się na kable, plafony i ceramiczne oprawy w przechowalniach. Zawsze mi się podobał taki surowy, industrialny klimat. Czekałam na odpowiedni moment, by wykorzystać taki motyw 🙂
Kable na ścianie w knajpie Centrum Zarządzania Światem na warszawskiej Pradze
Ponieważ żywy obraz potrzebuje oświetlenia, by uwydatnić jego trójwymiarowość zastosowaliśmy punktowe oświetlenie dostarczone przez firmę Drago, jednego ze sponsorów. Reflektory planowaliśmy umieścić znacznie wyżej, lecz okazało się że są grubości ramy przez, co nie spełnią swojej funkcji. Byliśmy zmuszeni przykręcić je do ramy obrazu. Przez to zamysł uwydatnienia kabli w tak modny teraz, industrialny sposób natrafił na utrudnienia, ale udało się nam zamocować je po bokach obrazu. 
rośliny, które wylądowały w szklanych butlach.
Las w butli na pniu z robinii akacjowej. Wypełnienie i obsadzenie szklanego naczynia było bardzo pracochłonne więc przetestowało moją cierpliwość, tak jak okorowanie, oczyszczenie i szlifowanie pnia. 
Szklana butla jest jedną z wielu pamiątek po moim dziadku Antonim. Podczas ich mycia była wyczuwalna woń cydru jabłkowego. 🙂
kontrola żywego obrazu
ostateczne domiary stanowiska i docinanie tarasu, by zmieścić się w wyznaczone dla nas miejsce. Tyle bałaganu narobiliśmy podczas budowy, że głowa mała, a bałagan jest naturalnym etapem powstawania każdego ogrodu. 🙂
stawaliśmy na głowach i rzęsach, by móc stworzyć nasz ogród pokazowy. Myślę, że było warto. 

A rok później, ponownie się zgłosiliśmy…

Love and peace!

Nasza strona korzysta z plików cookies, aby działała jak najlepiej i była dopasowana do Twoich potrzeb. Korzystając z niej dalej, zgadzasz się na ich użycie.
Akceptuję
Odrzucam