Nasz ogród pokazowy. Gardenia 2018. Jak powstawał i czym się inspirowaliśmy

Ogród pokazowy „Miejski Zen” wykonany przez naszą pracownię W Moim Ogrodzie

Wyobraź sobie, że masz wielkie plany na najbliższą przyszłość. Wszystko dokładnie zaplanowane. Rozpisane w najdrobniejszym szczególe. Twój cel rysuje się przed Tobą w kolorowych i jasnych barwach. Jest bardzo wyraźny. Każdego dnia, małymi kroczkami budujesz solidny fundament pod to, co zaplanowałaś, a całość zaczyna nabierać konkretnych kształtów. Żyjesz w pełnym przekonaniu, że to, co robisz, zaprowadzi Cię do obranego celu. I nagle trafia Ci się okazja, której nie możesz nie wykorzystać. Wiesz, czujesz, że teraz wszystkie, wcześniejsze plany nabiorą niesamowitego tempa. Jest tylko jeden problem. Musisz odłożyć wszystko inne na bok, by się zaangażować w nową i niepowtarzalną szansę. I to zaangażować w 200 %. Tak było w moim przypadku, gdy natrafiłam na konkurs Inspiracje-Aranżacje organizowany przez Ogólnopolskie Stowarzyszenie Twórców Ogrodów. 

Koncepcja zagospodarowania stanowiska targowego 

Myślę – idealnie! Wszystkie plany związane z promocją firmy mogę podkręcić do maksimum! Czy zbudowanie ogrodu pokazowego na największych targach ogrodniczych w Polsce nie jest wspaniałą szansą na promocję?! Musiałam to wykorzystać. 

W tym roku (2018) tematem konkursu był „Miejski wędrowiec”. Do wykorzystania mieliśmy jedną donicę od doniceparkowe.pl , minimum dziesięć modułów od gardenspot.pl/pixel-garden/ oraz oświetlenie in-lite od www.drago.pl. Stanowisko miało wynosić 3 x 4 metry , a ścianka dzieląca stanowiska miała być wysokości 2 metrów i 20 centymetrów. Wytyczne jasne, proste i przyjemne, a temat jak Wisła szeroki. Pomysłów na ogród napłynęło multum. Jednak postanowiłam podejść do tematu chłodno. Niemalże analizą SWOT potraktowałam, każdy pomysł. Na kartce wypisałam wszystkie założenia projektowe. Trochę skreśliłam, trochę dopisałam. Staranie obrałam główną kolorystykę ogrodu, modne, przyciągające uwagę dekoracje i tak, o to powstał nasz „Miejski Zen”.

mech na starej ścianie – jedna z wielu inspiracji 
Mój własnoręcznie wykonany (wcześniej) obraz z chrobotka i stabilizowanych paproci- główny element dekoracyjny.

Konkurs odbywał się w 2 etapach. W pierwszym należało wysłać projekt, a komisja wybierała 5 najlepszych, które miały być zrealizowane podczas targów. Już na tym etapie trzeba było się mocno postarać i zaprezentować pomysł z jak najlepszej strony.

Nasza koncepcja ogrodu ma wiele wymiarów. Najbardziej czytelnym jest forma, czyli fragment tarasu czy małego ogrodu w miejskiej dżungli, który stanowi przedłużenie mieszkania. Ogólna stylizacja ma charakter industrialny. Prosty i surowy, przełamany ciepłą barwą użytych materiałów oraz skomponowanych roślin.

Okładka brytyjskiego Elle Decoration z trendami na wiosnę- lato 2018 jako inspiracja dla naszej kolorystyki

Wgłębiając się dalej w przestrzeń, łatwo dostrzegamy japoński nurt. Organiczne kształty i wzory na ścianach występujące w ogrodzie są dynamiczne i nawiązują do ruchu, czyli wędrowania w przestworzach. Centralny element dekoracyjny w postaci żywego obrazu z chrobotka oraz stabilizowanych paproci przedstawia lagunę z lotu ptaka. Dostrzegamy na nim meandrującą rzekę wpadającą do oceanu. Obraz jest symbolem ruchu, równowagi oraz zmienności przyrody.

Planując rabaty z roślinami, skupiłam się na zwiewności oraz delikatności. Do przełamania prostych i nowoczesnych kształtów zastosowałam trawy ozdobne. Nasze rodzime kostrzewy sine oraz brązowe turzyce pochodzące z Nowej Zelandii, które symbolizują moje marzenie o wędrówce na tę wyspę. Rośliny dobierałam tak, by zaprezentować ich zimową urodę. Bez stosowania kwitnących, jednorocznych kwiatów czy podpędzanych w szklarniach roślin, ponieważ chciałam pokazać szerszej publiczności, że ogród bez iglaków „po horyzont” może być miły i przyjemny również zimą. 
Wśród traw znajdziemy koszyczki nasienne miododajnych rudbekii oraz mikołajka płaskolistnego. Kwiaty tych roślin są idealne dla spragnionych pszczelich, miejskich wędrowców. 

mikołajek na frontowej rabacie ogrodu 

Kolejną płaszczyzną koncepcji jest użytkownik, czyli osoba zaganiana. Żyjąca szybko, w ciągłym ruchu, ale troszcząca się o jakość swojego życia oraz otoczenia.
Jako osoba nowoczesna dba o ekologię oraz bioróżnorodność w mieście, której tak mało w dzisiejszych czasach. Dobór roślin, materiałów, ich obróbka i wykończenie są proekologiczne. Podłoga w ogrodzie jest drewniana, ponieważ nasz użytkownik ma dosyć Świata zalanego betonem. Drewno na tarasie częściowo pochodzi z odzysku. Zostało wykończone tradycyjną japońska metodą Shou Sugi Ban, czyli opalaniem, szczotkowaniem oraz nacieraniem naturalnymi olejami. W ogrodzie znalazł się zakątek do przydomowej uprawy warzyw i ziół. Mały i kompaktowy. Idealny do hodowli roślin często stosowanych w kuchni. 

rabata z mchów bardzo często spotykana w japońskich ogrodach

Następnym „wędrującym” elementem w koncepcji ogrodu są wszelakie, przemieszczające się zanieczyszczenia, których jest pełno w aglomeracjach miejskich. 
Na rabatach zastosowałam mech, nie tylko po to, by nawiązać do stylistyki ogrodów ZEN, 
ale również dlatego, że jest rośliną antyseptyczną, pochłaniającą ogromne ilości patogenów i pyłów znajdujących się w powietrzu. Dodatkowo jonizuje powietrze i stwarza przyjazny dla człowieka mikroklimat. Podobne właściwości ma kosodrzewina, której olejki eteryczne, pozytywnie wpływają na układ oddechowy. 
Wykorzystane trawy ozdobne odgrywają istotną rolę w fitoremediacji powietrza, ponieważ zbierają na liściach bardzo duże ilości pyłów. O tym się trąbi na lewo i prawo, ale zapominamy o czymś równie ważnym i stwarzającym coraz większe zagrożenie. O zanieczyszczeniach elektromagnetycznych. Każdy sprzęt elektryczny wytwarza pole elektromagnetyczne, które rujnuje nasze zdrowie… Podobno…

Malowane w pocie czoła płyty mające imitować miedź pokrytą patyną. Jedna z nich wisi u jednego z moich inwestorów, jako dekoracja salonu. Super efekt. 

Do walki z tym zagrożeniem możemy stosować specjalne magnesy, które są do tego przystosowane lub różne metale szlachetne, w tym miedź. Czy jest to prawdą, czy może teorią spiskową? Bez większego problemu znajdziemy kilka publikacji naukowych na ten temat. W naszym ogrodzie zastosowaliśmy imitację zaśniedziałej miedzi. Nie dość, że miedź jest zdrowa, modna, to wygląda super.  Bardzo ważne jest również to, że zabija patogeny, które mają z nią styczność. Kupujcie i noście miedź. Polecam;)
Niestety musielibyśmy sprzedać po nerce, żeby w naszym ogrodzie zastosować prawdziwą, miedzianą blachę, dlatego dekoracja ściany była wykonana farbami na płycie hdf. Pięć dni i nocy malowania, by stworzyć imitację miedzi pokrytej patyną. 

Kwiatostany traw ozdobnych subtelnie kontrastowały na tle ściany, do tego tworzyły dodatkową oprawę żywego obrazu z chrobotka. 

Ostatnim elementem koncepcji jest wymiar sensoryczny, czyli to, jak ogród wpływa na nasze samopoczucie i odbieranie Świata. Ważną rolą w ogrodzie odgrywa kolorystyka. Rzadko projektuję ogrody w odcieniach brązu, dlatego Targi Gardenia postanowiłam potraktować jako odskocznię od codzienności i spróbować swoich sił w doborze kolorów w takich właśnie odcieniach. Wszystkie barwy starałam się dopasować w podobnych do siebie tonacjach. Brąz podłogi, traw i ich kwiatostanów miał idealnie kontrastować z dekoracją ściany. Na imitacji miedzi pojawiła się patyna, która koresponduje do żywego obrazu z chrobotka. Większość elementów dekoracyjnych była w złotych odcieniach. Połyskujące i wspaniale odbijające światło idealnie wpasowane tonacją do głównych elementów wyposażenia ogrodu. Dopełnieniem kolorystyki było ciepłe oświetlenie. Ciepłe barwy wpływają na nas uspokajająco, tworząc przytulny klimat. Ważnym elementem sensorycznym występującym w naszym ogrodzie, to przyjemne dla ucha trawy ozdobne, które swoim ruchem na wietrze delikatnie zagłuszają uliczny szum, wprowadzając nas przy tym w stan relaksacji. Na dotyk wypływają wszystkie materiały zastosowane w ogrodzie. Ciepła i miękka podłoga, przyjemna dla gołych stóp, a do tego dywan z mchu pod stołem dla zmęczonych nóg. Na zmysł węchu wpływać miały rośliny w ogródku ziołowym. Zapach bazylii i melisy wypełniał nasz ogród 🙂

Dziękuję Ogólnopolskiemu Stowarzyszeniu Twórców Ogrodów za możliwość uczestnictwa, w tak niesamowitym wydarzeniu. Było wspaniale! Poznaliśmy cudownych, ciepłych i życzliwych ludzi, za którymi już tęsknimy. 

Udział w Gardenii był dla nas momentem przełomowym. Dał nam bardzo ważną lekcję i utwierdził nas w postanowieniach i dążeniach do wyznaczonych celów. Konkurs stworzył nam możliwość zbudowania ogrodu, jakiego jeszcze nikt wcześniej nie widział. Reakcje osób, którym ogród przypadł do gustu oraz przebieg konkursu dało nam potwierdzenie tego, co postanowiliśmy. Wiemy, że przy projektowaniu ogrodów wybraliśmy prawidłową drogę. Drogę, którą wędrując, mamy możliwość spełniania swoich wizji, pasji i pomysłów na kształtowanie ogrodów czy tarasów dla osób, którzy chcą mieć przestrzeń uszytą na miarę swoich potrzeb. 

 Dziękuję

Anna

Aby zapoznać się z etapami budowy ogrodu oraz z powstawaniem dekoracji zapraszam do obejrzenia poniższych zdjęć.

Zanim zbudowaliśmy ogród w Poznaniu musieliśmy go „przetestować” w przechowalni. Jego kształt wyrysowaliśmy kredą na betonowej podłodze, a następnie podzieliliśmy na moduły
Jeden z modułów naszej podłogi. Drewno impregnowane japońska metodą Shou Sugi Ban pięknie połyskuje w świetle dziennym jaki i sztucznym
 Żeby ułatwić i przyspieszyć montaż w Poznaniu, podzieliliśmy podłogę na moduły. Stworzyliśmy „tarasowe puzzle”. Tak prezentowała się w całości. Metoda impregnacji polegała na opalaniu drewna, szczotkowaniu w celu pozbycia się zwęglonych fragmentów, a na koniec posmarowaliśmy naturalnym olejem w celu utrwalenia i nawilżenia materiału.
Ogród miał mieć konkretne wymiar, ale nauczeni doświadczeniem przygotowaliśmy się na kilkucentymetrowe „odchyły” dzieląc cały taras na pół, a między połówki umieściliśmy zardzewiałe, metalowe wycieraczki rodem z PRL’u, a pod nimi dywan z mchu. Dzięki temu zabiegowi mogliśmy przyciąć taras wzdłuż i dopasować do stanowiska. 
By stworzyć imitację miedzi, mieszkanie zamieniło się w pracownię artystyczną. Pięć dni i pięć zarwanych nocy pochłonęły przygotowania dekoracji naściennej o powierzchni 10 m2. 
Próba dopasowania wszystkich elementów. Na tym etapie malowania wyglądało to ciekawie, lecz stwierdziłam, że jest to za duży kontrast między obrazem, a ścianą dlatego malowałam dalej… 
Rdzawy kolor przytłumiłam imitacją patyny. Na zdjęciu widzimy ściany przed ostatnimi warstwami niebieskiej, turkusowej i zielonej farby.
 tak to wyglądało w trakcie mocowania do ściany stanowiska. Wysokość płyt łącznie wynosiła 207 cm. Ściana na stanowisku miała mieć 220, a różnicę między podłogą, a ścianą mieliśmy zamaskować drewnianą listwą. Okazało się, że ściana ma dwa metry, a nasze płyty wystają 7 cm ponad nią. Nie przycinaliśmy, zostawiliśmy tak jak jest, żeby zachować planowane przez nas proporcje ogrodu.. jakoś przeżyliśmy brak kilku centymetrów 😉 
Suche kwiatostany rudbekii. Skąd wzielismy rośliny? Z własnych ogrodów
Tak prezentowała się ściana z żywym obrazem z chrobotka. Gdy zawisł pomiędzy płytami, głębia kolorów, ich nasycenie i barwa, a może bardziej zmęczenie wywołały u mnie wzruszenie. Mogłoby pozostać tak jak jest, ale obraz potrzebuje odpowiedniego dopełnienia w postaci kwiatostanów traw, które swobodnie umiejscowione na wysokości dolnej krawędzi obrazu mają prowadzić wzrok w linii horyzontalnej, by ostatecznie doprowadzić do centralnej części, do kompozycji z chrobotka. 
Inspiracja do mocowania kabli na ścianie. Jako dziecko sadowników napatrzyłam się na kable, plafony i ceramiczne oprawy w przechowalniach. Zawsze mi się podobał taki surowy, industrialny klimat. Czekałam na odpowiedni moment, by wykorzystać taki motyw 🙂
Kable na ścianie w knajpie Centrum Zarządzania Światem na warszawskiej Pradze
Ponieważ żywy obraz potrzebuje oświetlenia, by uwydatnić jego trójwymiarowość zastosowaliśmy punktowe oświetlenie dostarczone przez firmę Drago, jednego ze sponsorów. Reflektory planowaliśmy umieścić znacznie wyżej, lecz okazało się że są grubości ramy przez, co nie spełnią swojej funkcji. Byliśmy zmuszeni przykręcić je do ramy obrazu. Przez to zamysł uwydatnienia kabli w tak modny teraz, industrialny sposób natrafił na utrudnienia, ale udało się nam zamocować je po bokach obrazu. 
rośliny, które wylądowały w szklanych butlach.
Las w butli na pniu z robinii akacjowej. Wypełnienie i obsadzenie szklanego naczynia było bardzo pracochłonne więc przetestowało moją cierpliwość, tak jak okorowanie, oczyszczenie i szlifowanie pnia. 
Szklana butla jest jedną z wielu pamiątek po moim dziadku Antonim. Podczas ich mycia była wyczuwalna woń cydru jabłkowego. 🙂
kontrola żywego obrazu
ostateczne domiary stanowiska i docinanie tarasu, by zmieścić się w wyznaczone dla nas miejsce. Tyle bałaganu narobiliśmy podczas budowy, że głowa mała, a bałagan jest naturalnym etapem powstawania każdego ogrodu. 🙂
stawaliśmy na głowach i rzęsach, by móc stworzyć nasz ogród pokazowy. Myślę, że było warto. 

A rok później, ponownie się zgłosiliśmy…

Love and peace!

Nasza strona korzysta z plików cookies, aby działała jak najlepiej i była dopasowana do Twoich potrzeb. Korzystając z niej dalej, zgadzasz się na ich użycie.
Akceptuję
Odrzucam